Blog > Komentarze do wpisu
Uczniowska samorządność
Samorządność uczniowska ma bezpośredni związek z programem wychowawczym szkoły. Przygotowanie do życia w systemie demokratycznym - co oznacza ciągłe podejmowanie decyzji i odpowiedzialność za własne wybory - musi się zaczynać w szkole. Bo potem bywa już za późno. Rozważania naszego Autora powinny się nieustannie śnić wszystkim opiekunom samorządów uczniowskich. Sprawienie, aby nie były one sterowane przez nauczycieli, byłoby ogromnym osiągnięciem - wcieleniem zasad demokracji do praktyki a nie tylko nauczania. Z naszych obserwacji wynika, niestety, że do tego ideału jest jeszcze daleka droga. Ale kto na nią nie wyruszy - nie dotrze też do celu. (red.)

Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że w wielu środowiskach zapomina się,   iż zmiany w systemie oświaty, zakładające odejście od dotychczasowego sposobu funkcjonowania placówek oświatowych, miały na celu nie tyle kontrolowanie, ile wspomaganie szkół, które uzyskały dużą autonomię w podejmowaniu działalności edukacyjno-wychowawczej. Mam tu na uwadze organy wewnętrzne szkoły - Radę Pedagogiczną, Radę Rodziców a nade wszystko - Samorząd Uczniowski.


To wprawdzie oczywiste, ale przypomnijmy - reforma edukacji i szkolnictwa w Polsce była wówczas jedną z wielu reform społecznych, które całkowicie odmieniły obraz naszego państwa i życie obywateli. Także w szkolnictwie, bo reforma systemu edukacji to nie tylko zmiany administracyjne, np. nowa sieć szkolna, finansowe (subwencja, bon oświatowy) czy kadrowe - jak choćby ówczesne zrewolucjonizowanie awansu zawodowego nauczycieli   i zmiany w Karcie Nauczyciela. Dla moich dzisiejszych rozważań jakby mniejsze znaczenie mają też zmiany podręczników i programów nauczania czy wprowadzenie nowych przedmiotów, interaktywnych zajęć, ścieżek międzyprzedmiotowych. Chciałbym się bowiem skoncentrować na najważniejszym, moim zdaniem, celu reformy - odrodzeniu szkolnego wychowania i przywróceniu szkole jej funkcji i zadań wychowawczych.

 

 

Samorząd a program wychowawczy szkoły

W każdej szkole podstawowym narzędziem oddziaływań pedagogicznych i wychowawczych jest perspektywicznie opracowany długofalowy program wychowawczy, pozytywnie zaopiniowany i zaakceptowany przez radę pedagogiczną i rodziców, który powinien wyodrębniać trzy podstawowe zadania i cele wychowawcze szkoły:

  • działania wychowawcze prowadzone podczas lekcji i zajęć pozalekcyjnych;
  • skuteczną pomoc pedagogiczno-psychologiczną;
  • wszechstronne działania profilaktyczne.  

Zadania te są, oczywiście, określone także w ustawach oświatowych i resortowych rozporządzeniach, mają one tam jednak charakter bardziej ramowy. Szczegółowy zakres uczniowskich postaw i działań wychowawczych, podejmowanych przez szkołę, powinien być wypracowywany przez nauczycieli, dyrekcję szkoły w porozumieniu z rodzicami. W programach tych należy uwzględnić także potrzeby, prośby czy postulaty kierowane przez uczniów, nie jest on bowiem (ów program) nauczycielskim dokumentem „na okazję”, powinien służyć wszystkim, a naszym wychowankom w szczególności. Teoretycznie więc podczas pracy nad konstruowaniem programu wychowawczego szkoły powinno się wysłuchać pomysłów, planów czy choćby opinii samorządu uczniowskiego, wszak w każdym programie zapisane są cele i formy pracy wychowawczej z samorządem.  

Z analizy wielu resortowych dokumentów i raportów, czasami aż nazbyt wielu, wynika, że ciągle jeszcze warunkiem odrodzenia szkolnego wychowania jest odejście od masowego i przedmiotowego traktowania ucznia, a zatem - wychowawczy indywidualizm i patrzenie na niego (ucznia) w perspektywie jego własnej drogi życiowej. Skoro tak, to szkoła powinna dawać młodzieży szansę na zaspokojenie aspiracji, dążeń do samodzielności, podejmowania twórczych działań, wreszcie odpowiedzialności za własne czyny. To logiczne, z każdego bowiem szkolnego programu wynika, że uczniowie są dla szkoły wartościowymi, dojrzałymi i ambitnymi partnerami, nie zaś biernymi obserwatorami czy odbiorcami wiedzy.  

Podstawą prawną działania samorządu uczniowskiego jest art. 55 ustawy o systemie oświaty z 7 września 1991, która reguluje i precyzuje podstawowe zagadnienia związane z samorządem uczniowskim - definiuje samo pojęcie, określa zasady wyborów i ogólnie przedstawia zakres działań podejmowanych przez samorząd. Należałoby jednak dopowiedzieć, że ustawa określa jedynie ramowe zasady i formy działania samorządów szkolnych na terenie placówki, pozostawiając dość dużą swobodę i autonomię dla wniosków i pomysłów uczniów. Nie zmienia to, oczywiście, faktu, że samorząd uczniowski jest najważniejszym społecznym organem działającym na terenie szkoły, w skład którego wchodzi ogół uczniów danej placówki oświatowej.  

Nie bez powodu więc usiłuję znaleźć wspólne cechy łączące szkolne programy wychowawcze z samorządem uczniowskim, nie tyle nawet znaleźć co wskazać, bo nie tylko z zapisu ustawy powinna wynikać ich oczywista symbioza. Czy tak jest? Powiedzmy, na ogół - co i tak będzie stwierdzeniem może i zbyt daleko idącym. O ile bowiem nie odkryję Ameryki stwierdzeniem, że jeszcze nie wszędzie, a nawet rzadko gdzie, szkolna samorządność rządzi się swoimi uczniowskimi prawami, zakładając nawet, że nauczyciel, który z ramienia dyrekcji i grona pedagogicznego współpracuje z samorządem, bardziej nazywa siebie partnerem niż opiekunem SU, to wręcz sceptycznie trzeba byłoby się odnieść oceniając wpływ uczniów na konstruowanie szkolnych programów wychowawczych. Zwykle, choć oczywiście nie uogólniam, wszak różne tu mógłbym przytaczać scenariusze. Konkluzja jawi się na ogół taka - i co do tego nie mam żadnych wątpliwości - w wielu przypadkach szkolny samorząd po prostu przyjmuje do wiadomości treści programów wychowawczych szkoły, znaczy zgadza się z nimi a priori.          

 

Cele samorządności uczniowskiej

Gdybyśmy zapytali - co daje szkole, dyrekcji i nauczycielom samorząd uczniowski, ewentualne korzyści, choć może bardziej oczekiwania, można by następująco pogrupować:

  • będąc łącznikiem pomiędzy uczniami a kadrą pedagogiczną gwarantuje współpracę między uczniami i nauczycielami;
  • kształtuje atmosferę i klimat w szkole;
  • pozwala aktywnie włączyć się w proces dydaktyczno-wychowawczy oraz realizację założeń właśnie programu wychowawczego szkoły;
  • może przejmować część zadań porządkowo-administracyjnych (uczniowskie dyżury śródlekcyjne, dbałość o wystrój pomieszczeń i korytarzy);
  • pełni funkcje reprezentacyjne w kontaktach pozaszkolnych.  

Nie bagatelizowałbym tego, choć aż korci, by w tym miejscu nie dopytać - czy w interesie samych nauczycieli jest animowanie szkolnej samorządności? Często bowiem ścierają się tu dwa różne poglądy, szkolną rzeczywistością są z jednej strony przepełnione i słabo wyposażone klasy, ciągłe nauczycielskie narzekania na niskie pensje, narastanie rówieśniczej agresji, takoż narastająca działalność narkotykowych dilerów, rozmaitych sekt czy stowarzyszeń. Z drugiej zaś - mamy świetnie przygotowaną kadrę pedagogiczną, nauczycieli i wychowawców gotowych realizować swoje autorskie pomysły dydaktyczne i wychowawcze. Problem jednako w tym, czy owa zmiana pokoleniowa (choć nie tylko) w oświacie ma nie tyle szansę, ile raczej możliwość przebicia tej nieciekawej szkolnej rzeczywistości, frontalnie wprowadzając przemiany w zakresie wychowania i edukacji dzieci i młodzieży. No właśnie!  

Moje wieloletnie w tym względzie doświadczenie, także wieloletnie nauczycielskie partnerowanie szkolnemu samorządowi daje asumpt do stwierdzenia, że możliwe jest wypracowanie nowych relacji pomiędzy nauczycielami a uczniami, zbudowanych na wzajemnym poszanowaniu godności osobistych, tolerancji, humanizmu, wolności sumienia. W takim rozumieniu nadal jestem gorącym orędownikiem nie nowego przecież stwierdzenia, by każdy nauczyciel bardziej czuł się wychowawcą czy pedagogiem niż tylko wykładowcą swojego przedmiotu. Nie twierdzę, oczywiście, że odtąd będzie to panaceum na wszelkie wychowawcze problemy, na pewno jednak lepszy kontakt z uczniami sprawi, że problemom tym łatwiej nam będzie zapobiegać, a może i z czasem znikną ze szkoły zupełnie.

Skoro jest zgoda co do tego, że cele samorządności szkolnej ustalają sami zainteresowani, czyli uczniowie, to i odpowiedzmy na jakby odwrotne pytanie - co też oni zyskują poprzez społeczną działalność w samorządzie? Sądzę, że praca w szkolnym samorządzie jest dużą szansą dla młodych ludzi, szansą na współdziałanie, sprawdzenie swoich możliwości, argumentowanie swoich racji, udowodnienie sobie i innym słuszności własnych pomysłów, zamierzeń czy planów. Jest doskonałą lekcją obywatelskiego działania, a zatem nawet spełnia wszelkie wymogi wychowania patriotycznego.

 

Skoro obowiązki - to i uprawnienia  

Samorząd szkolny, jako wybrana w tajnych wyborach reprezentacja całej uczniowskiej społeczności, może i powinien brać udział we wszystkich podejmowanych w szkole decyzjach, opiniować je oraz zajmować wobec nich swoje stanowisko. Może wnioskować we wszystkich sprawach szkoły, zwłaszcza w zakresie uczniowskich praw i obowiązków. I tu jest zwykle najwięcej niedomówień, i to wcale nie dlatego, by uczniowie demonstrowali li tylko postawę roszczeniową. Prawa i obowiązki uczniów danej szkoły powinny być określone w statucie szkoły i wypływać z fundamentalnych zasad współżycia społecznego (art.72 ust.1 Konstytucji RP, art.4 Ustawy o systemie oświaty). Statut szkoły obok fundamentalnych praw i obowiązków ucznia powinien także uwzględniać prawa dotyczące funkcjonowania szkoły, np. ile może być pisemnych prac klasowych tygodniowo, z jakim wyprzedzeniem powinny być zapowiadane, w jakim czasie ocenione przez nauczyciela.

W aspekcie powyższego przypomnijmy, że samorząd szkolny także ma swoje uprawnienia, choć prawdę mówiąc, nie zawsze prawnie ściśle określone. Zakładają one m.in.: prawo do zajmowania stanowiska w sprawach związanych z prawami i obowiązkami ucznia i prawo do organizacji życia szkolnego. Co z tego wynika? A choćby i to, że wspomniany klasówkowy zapis nie jest najczęściej (przez nauczycieli) przestrzegany, im bliżej końca semestru, ich częstotliwość kilkakrotnie przerasta statutowy zapis i - prawdę mówiąc - nie ma na to rady. To wygodne, bowiem na jednej lekcji można wstawić stopnie całej klasie, a że na bakier z uczniowskimi prawami, cóż - klasówkę nazwie się kartkówką i po krzyku, a zresztą - który uczeń „podskoczy” przed końcem semestru? Tak bywa i nauczyciele nie powinni się w tym miejscu obrażać, lecz pochylić przed własnym sumieniem.

 

Bardziej partner niż opiekun  

W tej kwestii także jest wiele nieporozumień, ponieważ - przypomnijmy - wybór nauczyciela pełniącego rolę opiekuna samorządu uczniowskiego jest jednym z podstawowych praw i uprawnień samorządu, zagwarantowanych w ustawie o systemie oświaty. Przyznaję, rzadko gdzie stosuje się tego rodzaju praktyki, nauczyciel opiekun SU najczęściej wyznaczany jest przez dyrekcję bądź radę pedagogiczną na początku roku szkolnego i bywa, że „wybraniec” nie zawsze okazuje z tego powodu radość. Z anonimowych badań ankietowych, przeprowadzonych w 2003 roku w kilkunastu wybranych szkołach wynika, że aż w 90 proc. wspomnianych placówek w taki właśnie sposób „wybierało” się opiekuna szkolnego samorządu. Nie neguję faktu, że w wielu szkołach mógł to być słuszny i przemyślany, a nawet zaakceptowany przez samych zainteresowanych wybór, ale niezgodny z ustawowymi przepisami. Opiekuna samorządu szkolnego powinien wybierać samorząd głosami wszystkich uczniów w szkole i wybór ten powinien być dla nauczyciela ogromnym wyróżnieniem, ale i dodatkową pracą i obowiązkiem.  

Opiekun samorządu - jeżeli go tak nazywać - choć optowałbym raczej za partnerem - pełni w szkole dość istotną rolę:

  • jest łącznikiem pomiędzy nauczycielami, dyrekcją a samorządem uczniowskim;
  • reprezentuje interesy, przedstawia plany i zamierzenia samorządu na posiedzeniach rady pedagogicznej i zespołu kierowniczego szkoły (zazwyczaj jest członkiem takiego zespołu);
  • z ramienia wszystkich organów szkoły koordynuje pracę samorządu;
  • składa okresowe sprawozdania z działalności samorządu;
  • uczestniczy w zebraniach poszczególnych samorządowych struktur z głosem doradczym;
  • wypracowuje (konsultuje) z samorządem szkolnym zamierzenia, które w konsekwencji stworzą roczny plan pracy samorządu.

Zakres pracy i obowiązków opiekuna SU powinien być określony w regulaminie samorządu uczniowskiego i wypracowany wspólnie z przedstawicielami samorządu, zwykle jego prezydium. 

Jest przy tym oczywiste,   że młodzież bacznie obserwuje pierwsze poczynania swojego samorządowego opiekuna, chcąc w nim widzieć bardziej partnera niż nadzorcę ich przyszłych poczynań. Na początek, oczywiście, chcieliby choćby i co tydzień dyskoteki, o czym wręcz nie chcą słyszeć wychowawcy klas, ponieważ muszą w nich uczestniczyć jako opiekunowie swoich podopiecznych, co oczywiste i zrozumiałe. W rezultacie muszą godzić się na comiesięczne, co raczej zadowala nauczycieli, uczniów może mniej. Opiekun wraz ze ścisłym samorządowym kierownictwem organizuje ogólne apele informacyjne poświęcone bieżącym sprawom szkoły i uczniów, koordynuje przebieg tradycyjnych uroczystości - Święto Wiosny, Mikołajki, Walentynki, przygotowuje szkolne uroczystości z okazji Dnia Edukacji Narodowej, Dnia Patrona, Pasowania Pierwszoklasistów, Pożegnania Absolwentów, organizuje akcje charytatywne na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, PCK, fundacji, wydaje szkolne gazety. Jest to na pewno niemały i dodatkowy nauczycielski obowiązek, za który nie ma, oczywiście, żadnej gratyfikacji. I to może akurat błąd, ponieważ wiem niejako z autopsji, ile czasu, oczywiście   po godzinach nauczycielskich powinności, wymaga samorządowa praca z młodzieżą. Na pewno o wiele więcej niż np. płatne koła zainteresowań, które istnieją w szkole częstokroć „sobie a muzom”, choć także nie uogólniam.

Nie jest to także próba skoku na kasę, bo gdyby nawet, to żadna z tego kasa, ale skoro twórcy niegdysiejszej reformy, jak i sama szkolna rzeczywistość zakładają, że cała społeczność szkolna powinna być bardziej zaangażowana i aktywniej włączać się w przemiany ciągle jeszcze zachodzące w szkołach, no to może i coś za coś. Zwłaszcza, że takie działanie opierać się powinno zarówno na pozytywnych postawach, jak i przychylnym nastawieniu nauczycieli, nie tylko opiekunów SU, wobec celów i zadań związanych z samorządnością szkolną. Musimy bowiem wiedzieć, że wszelka działalność uczniów na terenie szkoły, także samorządowa, w dużej mierze zależy właśnie od nas, choć skala tej działalności wynikać powinna nie tyle z przyzwolenia, bardziej z jej akceptacji. To też dobry symptom, istnieje bowiem tak duża swoboda i autonomia w podejmowaniu różnorodnych działań, że każda szkolna społeczność może dowolnie wykorzystywać swoje uprawnienia czy kompetencje w animowaniu życia szkoły. To też znak czasu, choć może bardziej - pożądane konsekwencje reformy, co by nie mówić.

 

BOGDAN URBANEK
      
„Wychowanie w Szkole” nr 3(15)/2007
poniedziałek, 30 kwietnia 2007, ewmar